Witam po dłuższej przerwie. Remont WSK M06B3 z roku 1978 praktycznie zakończony, do poprawy zostały tylko powłoki lakiernicze na zbiorniku i błotnikach - to nastąpi zimą. Motocykl zakonserwowany, przewieziony do suchego garażu, dokumenty z badania technicznego czekają aż znajdę chwilę i odwiedzę Wydział Komunikacji. Nie było więc nowych tematów do opisywania.....aż do ubiegłego tygodnia :)
Otóż przez znajomych dowiedziałem się, że w pewnej szopie stoi już jakieś 20 lat motocykl. Pierwsze rozmowy z właścicielem, którym okazał się znajomy z firmy, w której pracuję, nie przyniosły skutku - tzn, nie chciał sprzedać mi motocykla, twierdząc, że "może kiedyś go zrobi". W końcu, za namową kilku znajomych, a także po pokazaniu mu zdjęć mojej WSK przed i po remoncie - udało się przekonać właściciela do sprzedaży. Nie oglądałem motocykla przed zakupem, spisałem tylko umowę (tak! sprzęt ma tablicę rejestracyjną i dowód rejestracyjny, ale został wyrejestrowany w roku 1990), zapłaciłem, wziąłem dokumenty i stałem się posiadaczem WSK M21W2 z rocznika 1984, czyli popularna "czwórka" o pojemności silnika 175ccm. Posiadane dokumenty pozwolą na ponowną rejestrację motocykla, ale dopiero po odbudowaniu i zaliczeniu badania technicznego.
A teraz kilka słów o kolejnym złomku....
Jego historia jest bardzo krótka....kupiony jako nowy w 1984 roku przez 18 letniego człowieka (musiał być szpan w tamtych latach :). Ostatni wpis w DR poświadczający badanie techniczne to rok 1988....w 1990 wyrejestrowany. Otóż krótko po zakupie i przejechaniu tylko 2200km awarii uległa skrzynia biegów. Silnik został więc rozebrany, ale nigdy nie doczekał się remontu, nie został do tej pory złożony. Motocykl zaparkowano w szopie i tak stał ponad 20 lat bez silnika, a silnik leżał w worku obok. W między czasie zniknęło z motocykla kilka detali - jak dźwignie sprzęgła, hamulca, manetka gazu i lewa rączka a także plastikowe boczki i korek paliwa.
Motocykl pokrył się warstwą rdzy, kurzu i brudu, elementy chromowane straciły swój blask i zardzewiały. Ale trafił w moje ręce i nie pozwolę mu trafić na złom (chociaż stan obecny mocno sugeruje mu to miejsce:) ).
Tak wyglądała WSK po przywiezieniu do mnie w dniu 15.10.2012.:
Okazało się, że silniki są prawie dwa - ale niestety oba trochę niekompletne i oczywiście do kapitalnego remontu. Dzisiaj obejrzałem wał korbowy, który był już wyjęty z silnika - oprócz tego, że był trochę przyrdzewiały - okazał się być w stanie niemal idealnym - żadnego luzu na korbie, gwinty doskonałe. Potwierdza to przebieg - niewiele ponad 2 000 km. W chwili obecnej wał przeszedł już kurację odmładzającą - szczotka druciana, papier ścierny i kąpiel w oleju sprawiły, że wygląda całkiem nieźle i nie wymaga regeneracji. A WSK już powoli rozbiera się i przygotowuje do piaskowania.
Plan na ten motocykl jest taki: kompleksowa odbudowa, ale delikatne odejście od oryginału. Zawieszenie przednie zostanie zaadaptowane z motocykla MZ (znacznie wygodniejsze i bezpieczniejsze).
Czekam właśnie na przesyłkę:
Hamulec przedni również z MZ - tarczowy. Rama WSK będzie czarna, natomiast zbiornik, boczki i błotniki zostaną polakierowane w kolor pomarańczowy - taki, na jaki lakierowane były WSK KOBUZ w latach '80.
Tak więc zaczynam remont kolejnego motocykla PRLu.....na niniejszym blogu oczywiście będzie relacja z placu boju :)
środa, 17 października 2012
wtorek, 18 września 2012
Przygotowania do zimy
Co prawda mamy jeszcze kalendarzowe lato, to WSK zakończyła swój pierwszy po remoncie sezon na drogach. Podsumowując - w drugim życiu przejechała ok. 250 km. Liczba awarii - zero!! Nie licząc uszkodzonej dętki, ale to może się zdarzyć nawet w nowym pojeździe :). Sezon zakończyliśmy więc pełną satysfakcją - moto jeździ, wypełniło plan w 100%, którego punktem kulminacyjnym było zaliczenie badania technicznego. Teraz, mimo, że aura pozwala jeszcze na jazdę na jednośladzie, to mój weteran będzie już odpoczywał. Powodów jest kilka - pierwszy to taki, że chciałbym by motocykl był bezpieczny - w miejscu, w którym garażowała WSK przez okres wakacyjny bywałem codziennie. Teraz zapadający wcześniej zmrok, czasami padający deszcz i niska temperatura sprawia, że pojawiam się tam raz na tydzień - a miejsce w moim przekonaniu nie jest super bezpieczne. Wobec tego jutro motocykl jedzie do suchego, czystego garażu, w którym będzie sobie bezpiecznie parkował aż do wiosny. Drugi powód jest taki, że w okresie zimowym, gdy i tak nie da się jeździć na motocyklu - WSK przejdzie ponowne malowanie. Jak kiedyś tu wspominałem, nie odpowiada mi jakość powłoki lakierniczej na zbiorniku, błotnikach i boczkach. Chcę, by było to idealne, a w tej chwili nie jest. Dlatego też motocykl został ponownie częściowo rozebrany i wspomniane elementy zostaną ponownie polakierowane, by z wiosną nadać motocyklowi nowego blasku. Tak więc wygląda moja WSK przygotowana do zimowego snu:
Elementy chromowane zostały zabezpieczone smarem odpornym na wilgoć:
Napęd dokładnie nasmarowany:
A całe moto dokładnie wyczyszczone przed odstawieniem do garażu.
A zimą - będziemy lakierować....i nie tylko - kilka moich pojazdów też czeka na reanimację i właśnie zastawiam się, że którego przyszła kolej tej zimy :)
Elementy chromowane zostały zabezpieczone smarem odpornym na wilgoć:
Napęd dokładnie nasmarowany:
A całe moto dokładnie wyczyszczone przed odstawieniem do garażu.
A zimą - będziemy lakierować....i nie tylko - kilka moich pojazdów też czeka na reanimację i właśnie zastawiam się, że którego przyszła kolej tej zimy :)
sobota, 8 września 2012
Badanie techniczne
Odbudowa motocykla zakończona. WSK nawija już kilometry na swoje koła. W sumie przejechała po remoncie już ok. 150km. A dziś znalazłem chwilę czasu, by w końcu przeprowadzić badanie techniczne motocykla :)
Przegląd zaliczony!
Wkrótce udam się do wydziału komunikacji, by przerejestrować motocykl na białe tablice.
W między czasie udało się upolować na aukcji brakujące logo na zbiornik, więc lada chwila ten jakże ważny detal dopełni kompletności WSK :)
Przegląd zaliczony!
Wkrótce udam się do wydziału komunikacji, by przerejestrować motocykl na białe tablice.
W między czasie udało się upolować na aukcji brakujące logo na zbiornik, więc lada chwila ten jakże ważny detal dopełni kompletności WSK :)
poniedziałek, 20 sierpnia 2012
Daleko od szosy :)
Jeździmy, jeździmy.... WSK nawija kolejne kilometry na swoje koła. Wczoraj zabrałem syna i zrobiliśmy niecałe 40 km. Dzień wcześniej natomiast ja zrobiłem ok. 2km - pchając maszynę :):) Powodem był....brak paliwa, a raczej to, że paliwo było jeszcze w zbiorniku, ale rurka od kranika niestety wystaje sporo i około litra paliwa zostaje w zbiorniku bez możliwości spłynięcia przez kranik. No cóż - rurkę trzeba trochę skrócić, by nie chodzić obok motocykla :):)
Poza tym podjąłem próbę reanimacji, a raczej uruchomienia akumulatora z roku...1987 :). Miałem taki akumulator, kupiony jeszcze przez mojego ojca. Akumulator tzw. suchoładowany, nigdy nie zalany elektrolitem. Kupiłem więc elektrolit, zalałem baterię i zacząłem ładować. Bateria niby się naładowała, ale niestety na razie to drastycznie szybko się rozładowuje....wciśnięcie kilka razy stopu, czy też włączenie kierunkowskazów na chwilę i bateria rozładowana....cóż, bardziej by mnie zaskoczyło, gdyby ten akumulator był w pełni sprawny :):)
A tak wygląda Wiesia podczas moich przejażdżek....
Powiem szczerze, że nie sądziłem, że może wzbudzać tak duże zainteresowanie. Sporo ludzi ogląda się za mną, niektórzy podchodzą, pytają, oglądają :):)
A tak pracuje Wiesia - przez chwilę kierunkowskazy były zdemontowane, skoro nie były jeszcze podłączone.
Poza tym podjąłem próbę reanimacji, a raczej uruchomienia akumulatora z roku...1987 :). Miałem taki akumulator, kupiony jeszcze przez mojego ojca. Akumulator tzw. suchoładowany, nigdy nie zalany elektrolitem. Kupiłem więc elektrolit, zalałem baterię i zacząłem ładować. Bateria niby się naładowała, ale niestety na razie to drastycznie szybko się rozładowuje....wciśnięcie kilka razy stopu, czy też włączenie kierunkowskazów na chwilę i bateria rozładowana....cóż, bardziej by mnie zaskoczyło, gdyby ten akumulator był w pełni sprawny :):)
A tak wygląda Wiesia podczas moich przejażdżek....
Powiem szczerze, że nie sądziłem, że może wzbudzać tak duże zainteresowanie. Sporo ludzi ogląda się za mną, niektórzy podchodzą, pytają, oglądają :):)
A tak pracuje Wiesia - przez chwilę kierunkowskazy były zdemontowane, skoro nie były jeszcze podłączone.
środa, 8 sierpnia 2012
Zaczynamy jeździć...
Pierwsze, na razie krótkie jazdy za mną. Na razie to kilka km, bo motocykl jest jeszcze w fazie regulacji i dopieszczania. Ale moi synowie mają i tak już wielką radość, gdy tata ich przewiezie :)
Jak na razie regulacji wymagał gaźnik. Już jest lepiej, ale będziemy dążyć do ideału. W tej chwili WSK trzyma już wolne obroty (nie gaśnie) i odpala od kopnięcia. Sprzęgło też chodzi miękko, nie ślizga się i nie ciągnie. Zostało poczynić jeszcze ostatnie zakupy - akumulator, lewą gumę kierownicy, gumy stopek. To już niebawem, a tymczasem krótki filmik przedstawiający jak pracuje silnik WSK:
Aaa...bym zapomniał. Do kolekcji pojazdów PRLu dołączył jeszcze jeden w ostatnich dniach :)
Jest to kolejna motorynka PONY, troszkę zniszczona, troszkę brudna, ale co najważniejsze posiada koła i silnik (prawie sprawny:) ). Dlaczego te elementy są dla mnie ważne? Otóż mam praktycznie kompletną ramę motorynki, w której brakowało mi kół i kilku detali silnika...z tych puzzli będzie kolejna, jak nowa motorynka :)
Jak na razie regulacji wymagał gaźnik. Już jest lepiej, ale będziemy dążyć do ideału. W tej chwili WSK trzyma już wolne obroty (nie gaśnie) i odpala od kopnięcia. Sprzęgło też chodzi miękko, nie ślizga się i nie ciągnie. Zostało poczynić jeszcze ostatnie zakupy - akumulator, lewą gumę kierownicy, gumy stopek. To już niebawem, a tymczasem krótki filmik przedstawiający jak pracuje silnik WSK:
Aaa...bym zapomniał. Do kolekcji pojazdów PRLu dołączył jeszcze jeden w ostatnich dniach :)
Jest to kolejna motorynka PONY, troszkę zniszczona, troszkę brudna, ale co najważniejsze posiada koła i silnik (prawie sprawny:) ). Dlaczego te elementy są dla mnie ważne? Otóż mam praktycznie kompletną ramę motorynki, w której brakowało mi kół i kilku detali silnika...z tych puzzli będzie kolejna, jak nowa motorynka :)
wtorek, 31 lipca 2012
Motór nie umiera nigdy...
Tak...babcia Wiesia nie umarła. Spała tylko przez ostatnich kilka lat, ale oto nadszedł dzień...ten dzień:)
Motocykl WSK M06B3 wyprodukowany w roku 1978 ponownie jeździ i ochoczo nawija asfalt na swoje koła:).
Po dłuuugiej przerwie w pracach reanimacyjnych w końcu udało się (prawie) skończyć remont. Na dzień dzisiejszy WSK została odpalona, jazdy próbne zostały wykonane. Przed uruchomieniem wstrzymywał mnie brak układu wydechowego, ale tutaj zaskoczyła mnie moja żona - sprawiła mi prezent imieninowy w postaci tłumika, kolanka wydechowego oraz obejm tłumika :) - Dziękuję:)
W tej chwili motocykl wygląda tak:
Nie mam jeszcze ukończonej instalacji kierunkowskazów - brakuje mi przerywacza i włącznika. Brakuje mi też gum na podnóżki, ale być może dzisiaj uda się to uzupełnić. Kolejnym brakiem jest akumulator - ale przynajmniej światła drogowe, mijania i pozycja działają, gdy silnik pracuje:)
Jeszcze kilka regulacji, uzupełnienie brakujących części a potem to już badanie techniczne, przerejestrowanie i można wyruszać na weekendowe przejażdżki. Aha....zapomniał bym... muszę jeszcze sprawić sobie kask:)
Motocykl WSK M06B3 wyprodukowany w roku 1978 ponownie jeździ i ochoczo nawija asfalt na swoje koła:).
Po dłuuugiej przerwie w pracach reanimacyjnych w końcu udało się (prawie) skończyć remont. Na dzień dzisiejszy WSK została odpalona, jazdy próbne zostały wykonane. Przed uruchomieniem wstrzymywał mnie brak układu wydechowego, ale tutaj zaskoczyła mnie moja żona - sprawiła mi prezent imieninowy w postaci tłumika, kolanka wydechowego oraz obejm tłumika :) - Dziękuję:)
W tej chwili motocykl wygląda tak:
Nie mam jeszcze ukończonej instalacji kierunkowskazów - brakuje mi przerywacza i włącznika. Brakuje mi też gum na podnóżki, ale być może dzisiaj uda się to uzupełnić. Kolejnym brakiem jest akumulator - ale przynajmniej światła drogowe, mijania i pozycja działają, gdy silnik pracuje:)
Jeszcze kilka regulacji, uzupełnienie brakujących części a potem to już badanie techniczne, przerejestrowanie i można wyruszać na weekendowe przejażdżki. Aha....zapomniał bym... muszę jeszcze sprawić sobie kask:)
wtorek, 15 maja 2012
Mini Cross
Znów długa przerwa w pracach nad WSK. A zostało już naprawdę niewiele...czasu mało, ale mimo to coś tam się dzieje wśród moich pojazdów. Spokojnie - tytuł tego posta traktuje o cross-ie, ale nie przerobiłem poczciwej Wieśki na motocykl terenowy :).
Do stadka naszych pojazdów dołączył....mini-cross czyli tzw pocket bike:).
W majowy weekend przymierzaliśmy starszego syna do motorynki...niestety, okazało się, że siedząc na siodełku nie sięga stopami do ziemi. Wobec tego jazda nie była możliwa - a raczej możliwość była, ale niebezpieczeństwo zbyt duże. Wczoraj trafiła się okazja i tym sposobem ilość pojazdów wynosi plus jeden, a syn ma pierwsze własne moto. Radość dziecka - niesamowita :):)
Do stadka naszych pojazdów dołączył....mini-cross czyli tzw pocket bike:).
W majowy weekend przymierzaliśmy starszego syna do motorynki...niestety, okazało się, że siedząc na siodełku nie sięga stopami do ziemi. Wobec tego jazda nie była możliwa - a raczej możliwość była, ale niebezpieczeństwo zbyt duże. Wczoraj trafiła się okazja i tym sposobem ilość pojazdów wynosi plus jeden, a syn ma pierwsze własne moto. Radość dziecka - niesamowita :):)
Starszy ten sezon na pewno objeździ....na przyszły mam nadzieję, że sięgnie już ziemi z motorynki i zacznie zmieniać biegi :)
Jak tylko starszy przerośnie cross'a, młodszy zacznie jeździć...już nie może się doczekać:):)
A ja wracam do mojej babci Wiesi, bo muszę ją w końcu złożyć, by czymś dogonić chłopaków :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)

















